Julian Czurko

 

For today I am a boy – rezygnacja z tożsamości jako manifest współczesnego indywidualizmu na przykładzie twórczości artystycznej zespołu Antony and the Johnsons

 

 

Wstęp

 

            Refleksja nad zagadnieniem indywidualizmu i związanej z nim wolności przechodziła przemiany wraz z rozwojem europejskiej myśli filozoficznej i społecznej. Kolejne koncepcje dotyczące autonomicznej jednostki i jej działania w społeczeństwie, państwie czy innej grupie bądź instytucji eksponowały różne cechy ludzkiej natury, jej przyrodzonych praw, rozmaicie je też definiując. W ich świetle człowiek-indywidualista przybierał coraz to nowsze twarze, coraz bardziej wyraźne, zróżnicowane, niepodobne do bezimiennej masy, która była w tle. Proces ten obrazowany był przez kolejne figury indywidualizmu, których wzory dostarczała literatura. Wśród tych wielkich postaci można by już zobaczyć Antygonę, Arlekina, Hamleta, a w końcu najbardziej doniosłe z nich, czyli Don Kichota, Fausta czy Robinsona Cruzoe. Prowadzą one czytelnika kultury przez cała historię dyskursu o jednostce wobec zbiorowości i jej interesów. Specyfika każdej z nich buduje się wokół problemów dokonania wyboru, ponoszenia konsekwencji i odpowiedzialności. Łączy je jeszcze jedno: wzorowość. W nurcie postmodernizmu perspektywa rozważań nad kondycją człowieka zmieniła się diametralnie. Znaczące jest nawet użycie pojęcia „kondycji” zamiast „natury”. Nowy punkt widzenia wiązał się również z postawieniem nowego pytania na temat indywidualizmu: czy nie jest on możliwy bez wzorca? A może właśnie wzorzec jest tym, co stanowi największy paradoks w dawnym sposobie ujmowania tego tematu, szukaniem wolności od stereotypu za cenę stworzenia nowego?

            Niniejsza praca jest próbą ujęcia problematyki indywidualizmu i wolności w odniesieniu do queer theory. Przykładem tekstów kultury, na którym jest oparta są  wybrane słowa piosenek zespołu Antony and the Johnsons. Jest to grupa artystyczna związana z nowojorskimi społecznościami mniejszości seksualnych oraz trans-genderowych. Jednakże w przeciwieństwie do głównego nurtu wystąpień w stylu queer, dokonania grupy Antonego nie cechuje prowokacyjność, obrazoburstwo ani gwałtowność wobec systemu heteronormatywnego.

 


We are here

 

            Zjawisko queer zostało zapoczątkowane w Ameryce, w której w drugiej połowie XX wieku rozgrywała się głośna dyskusja publiczna na temat tolerancji wobec wielu mniejszości: rasowych, etnicznych, religijnych czy seksualnych. W każdej z tych zbiorowości pojawiała się grupa, która prezentowała interesy reszty. Wraz z postępem i otwieraniem się społeczeństwa na inność kulturową następowała coraz większa i głębiej sięgająca pluralizacja. Konflikty przechodziły na rozmaitych osiach: stronnictw ortodoksyjnych, umiarkowanych i postępowych, między interesami kobiet i mężczyzn, a także ras. Najbardziej było to widać na przykładzie mniejszości homoseksualnej, gdyż była najbardziej podzielona. Podstawowy zarzut odnosił się do tego, że emancypacja dotyczyła „białego homoseksualnego mężczyzny z klasy średniej w wieku ok. 30 lat”. Jako pierwsze wystąpiły przeciw niemu lesbijki, ale zaraz po nich wystąpili geje pochodzący z innych środowisk (zwłaszcza najuboższych warstw społecznych) i z innych mniejszości etnicznych. Doświadczenie reprezentantów grupy okazało się niewspółmierne z doświadczeniem, należącym do męskiej prostytutki cierpiącej na AIDS i czarnego geja, który był wykluczony nie tylko przez białe społeczeństwo (do czego dochodził bagaż niewoli), ale także innych męskich Afroamerykanów (którzy budowali swoją tożsamość jako „prawdziwych mężczyzn” w przeciwieństwie do „zniewieściałych białych”). Podobnie było w przypadku homoseksualistek, które jako cała grupa były zmarginalizowane, a i tak wewnętrznie podzielone. Problemy białej, pracującej lesbijki starającej się o prawo do adopcji dziecka wraz ze swoja partnerką diametralnie się różniły od potrzeb lesbijki pochodzenia żydowskiego, której kultura zupełnie odmówiła tożsamości podług tego, kim się czuje. Jedni chcieli dokonać emancypacji i zaznaczyć swoja odmienność, żądając równych praw, inni zaś udowadniali, że są tacy sami jak wszyscy. Pojawiły się dość znaczące problemy z tym, czyich interesów należy bronić, kogo dopuścić do losu i na jakich zasadach.

            Zdawać by się mogło, że przedstawiona mozaika jest już dość złożona, by wyczerpać możliwości wejścia w polityczny dyskurs Inności. W trudną i złożoną sytuację społeczną, polityczną i ogólnie – kulturową wkroczyła jednak kolejna grupa, która nie była zadowolona z żadnej proponowanej opcji. Według niej polaryzacja stanowisk na osi straight – homoseksualny po pierwsze pomijała wszystkich tych, którzy do żadnej z opcji się nie zaliczali, bądź nie chcieli zaliczać, po drugie zaś tworzyła kolejny zestaw norm, który wbrew pierwotnym intencjom powodował dalsze wykluczenia. W tej grupie byli biseksualiści, androgyni, hermafrodyci, transseksualiści, transwestyci, sadomasochiści oraz cała rzesza innych, dla których nie stworzono medycznej czy społecznej „szuflady”. Nie godzili się na żadną z prefabrykowanych przez kulturę tożsamości, uznając że katalog ten został stworzony na użytek pewnej grupy (co wiązało się z władzą) i że nie przystaje on w żaden sposób do różnorodności ludzi jako jednostek. Już sam fakt konieczności określenia się ze względu na płeć i orientację seksualną był ograniczający, a w przypadku wszystkich „hybryd” (biorąc pod uwagę również możliwości chirurgiczne, nie tylko biologię) konflikt pojawił się już przy coraz mniej ostrej kategorii płci biologicznej. Wszyscy „odmieńcy” złączyli się, nie żeby walczyć w obronie swojej tożsamości, ale żeby mieć pełne prawo do jej ustanawiania bądź odrzucenia.

            Ta grupa, która odmówiła określenia swojej tożsamości to queer[1]. Na początku zaliczali się do niej głównie transwestyci i transseksualiści, którzy manifestowali swoje przekonania w przedstawieniach drag queensdrag kings. Wystąpienia, pojawianie się w przebraniach (cross-dressing, styl sadomasochistyczny, itd.) w przestrzeni publicznej nadały ruchowi charakter prowokacji, „przegiętej” maskarady, krzykliwego karnawału rzuconemu w twarz reszcie społeczeństwa, która – zgodnie z intencjami – reagowała zgorszeniem i głośnym protestem wobec zboczeńców i deprawatorów[2].

            Od początku pojawienie się queer w dyskursie miało gwałtowny charakter. Jego głównym hasłem było „We are here, we are queer, get fucking used to it”[3]. Zdanie o tyle brutalne, co stanowczo pokazujące żądania głoszących je. Było ono kontynuacją haseł postulowanych wcześniej przez różne mniejszości, które miały na celu uświadomić i przyzwyczaić społeczeństwo, że ludzie „inni” są wśród nich. Queer poszedł krok dalej, mówi, że „nie jesteśmy obok, w pobliżu, nie możesz wciąż się czuć bezpieczny w swoim stabilnym Centrum. Jesteśmy tu, teraz, właśnie na nas patrzysz, musisz patrzeć, przyzwyczajaj się do tego widoku, bo my nigdzie stąd nie odejdziemy. Jesteśmy tutaj, przed tobą i w tobie”. W tym kontekście bezkompromisowego żądania akceptacji wobec każdego widać, że jest to radykalna odmiana postulatów wysuwanych przez różne nurty feminizmu, który zresztą nadał zjawisku queer wymiar teorii naukowej[4].

            Ruch, który miał wymiar społeczny, kontestatorski, rozwijający się na rubieżach akceptowanej kultury znalazł swoje odzwierciedlenie w naukach społecznych. Badania na temat queer theory w środowisku akademickim rozpoczęła Judith Butler. Zgodnie z postmodernistyczną rezygnacją z pojęcia „natury ludzkiej” i zastąpienia go „kondycją” wskazała na to, że tożsamość człowieka (zwana „tożsamością w procesie”) jest konstruowana w na drodze akulturacji i że podlega ona wciąż negocjacji, cały czas się zmienia. Butler dokonując dekonstrukcji tradycyjnie pojmowanej tożsamości skupiła się na najgłębszym z konstytuujących ją poziomów, czyli na płci. Dokonując rozróżnienia na płeć biologiczną (sex) oraz kulturową (gender), badała ich zależności. Zaprzeczyła utrzymywanemu do tej pory przekonaniu, że sex jest pierwotny, gdyż to z nim się rodzimy, a gender zostaje nad nim nabudowany, jako sposób funkcjonowania danego ciała w kulturze. Według Butler takie twierdzenie służyło jedynie naturalizacji drugiego pojęcia, wykazaniu jego naturalnych, biologicznych korzeni, co kłóciło się z intencjami jego utworzenia, jako podstawowego pojęcia krytyki feministycznej. Zgodnie z jej analizą sytuacja przedstawia się zupełnie odwrotnie. Ponieważ płeć definiowana jest przez język i w języku, to gender jest zawsze pierwszy i to przez niego próbuje się dotrzeć do sex. Z tego wynika, że ten ostatni nie istnieje, jest fantazmatem bądź symulakrum. Konsekwencje takiego wnioskowania są daleko idące. Po pierwsze, jak już było wspomniane, nie istnieje „toż-samość”,  równość pomiędzy podmiotem a przedmiotem identyfikacji. Po drugie, skoro zasada ta dotyczy, każdego, nie tylko „odmieńców”, to w szerokim ujęciu o każdym można powiedzieć, że jest queer (problemem jest tylko, czy dana osoba zgodzi się na taki performatyw, potencjalnie dotyczy to każdego). Po trzecie zaś, w praktyce każdy człowiek zasługuje na takie samo prawo wyboru swojej kulturowej roli na własnych zasadach i bycia szanowanym jako człowiek wraz ze wszystkimi prawami. Największą słabością tej teorii jest jej apolityczny charakter i niemożność wykorzystania na szeroką skalę w dyskursach społecznych. Wiązałoby się to z odebraniem siły bądź całkowitego sensu walce o prawa kobiet czy rozmaitych mniejszości, gdyż zabrakłoby kategorii, którymi grupy te mogłyby być objęte.

 

For today I am a boy

 

            Teoria queer stanowi kolejny krok w dziedzinie refleksji nad wolnością i indywidualizmem współczesnego człowieka. Postuluje ona całkowicie niezależne decydowanie o sobie począwszy od najbardziej podstawowego poziomu, czyli samookreślenia podmiotu (celowo nie używam słowa „ludzkiej”, np. ze względu na totemiczną tradycję człowieka-kota)[5]. Decyzja ta realizuje się w języku i performatywnym charakterze konstrukcji własnego „ja”. Przykładem tego, jak postmodernistyczna teoria realizuje się w kulturze i jej tekstach jest jeden z najznaczniejszych artystów nurtu queer, Antony Hegarty występujący z zespołem The Johnsons[6]. Piosenkarz będący główną postacią podczas występów scenicznych ma niezwykły, wibrujący głos o wielooktawowej rozpiętości, który niekiedy trudno przyporządkować do jednej z płci. Niezwykłości głosu towarzyszy także interesująca osoba: Antony wygląda androgynicznie, odmawia przyporządkowania siebie do jakichkolwiek kategorii ze względu na urodzenie, jak i preferencje seksualne[7]. Artysta działa w środowisku transwestytów i transseksualistów, współpracował z nowojorskimi teatrami eksperymentalnymi Experimental Theatre Wing i Blacklips[8]. Choć obecnie jego dokonania nie mają obrazoburczej siły spektaklu drag queen, to problematyka związana z płcią i tożsamością pozostaje wyraźnie obecna[9]. Najbardziej charakterystycznym dla tego wątku w twórczości grupy Anony and The Johnsons jest utwór For today I am a boy.

 

For today I am a boy

 

One day I'll grow up, I'll be a beautiful woman

One day I'll grow up, I'll be a beautiful girl

One day I'll grow up, I'll be a beautiful woman

One day I'll grow up, I'll be a beautiful girl

 

But for today I am a child, for today I am a boy

For today I am a child, for today I am a boy (x2)

 

One day I'll grow up, I'll feel the power in me

One day I'll grow up, of this I'm sure

One day I'll grow up, I know a womb within me

One day Il'l grow up, feel it full and pure

 

But for today I am a child, for today I am a boy

For today I am a child, for today I am a boy (x6)

 

Piosenka zaśpiewana jest w radosnym stylu gospel, jest pochwałą życia i możliwości drzemiących w człowieku. Paradoksem z kulturowego punktu widzenia jest to, że podmiot liryczny utworu określa się jako dziecko i chłopiec, choć z mocą oznajmia, że wyrośnie na piękną kobietę. Transformacja nie będzie miała charakteru sensacyjnej transgresji z pogranicza plotki i skandalu, ale będzie przemianą duchową. Już teraz podmiot doświadcza swojej kobiecości, czuje w obie łono. Bycie dzieckiem jest stanem przejściowym, które niczego nie determinuje i z którego można wyrosnąć. Nową tożsamość można pozyskać dzięki drzemiącej w człowieku energii i sile, co zakłada aktywną postawę. Nie jest to bierne oczekiwanie na zmianę, ale świadomy, pełen przekonania wybór, który zmienia rzeczywistość.

            Utworem Antony and the Johnsons, który mówi o miłości możliwej tylko na pograniczach norm jest I fell in love with a dead boy. Podmiot liryczny zwraca się do martwego chłopca, opowiadając o historii swojej miłości do niego. Sytuacja jest przepełniona onirycznością, zwraca uwagę na to, kim mógłby być metaforyczny chłopiec, i jaki jest charakter uczucia, o którym jest mowa.

 

I fell in love with a dead boy

 

I find you with red tears in your eyes

I ask you what is your name

You offer no reply

Should I call a doctor

Before I fear you might be dead

But I just lay down beside you

And held your hand

 

I fell in love with you

Now you're my one, only one

'Cause all my life I've been so blue

But in that moment you fulfilled me

 

Now I'll tell all my friends

I fell in love with a dead boy

Now I'll tell my family

I wish you could have met him

 

Now I write letters to Australia

Now I throw bottles out to sea

I whisper the secret in the ground

No one's gonna take you away from me

 

I fell in love with a dead boy

Oh, such a beautiful boy

I fell in love with a dead boy

Oh, such a beautiful boy

 

Oh, such a beautiful boy

I'm asking

Are you a boy or a girl

Are you a boy or are you a girl (x5)

 

Miłość łącząca podmiot z martwym chłopcem jest przedziwna. Język angielski, w którym napisano słowa nie określa płci osoby mówiącej, jednak miłość do zmarłego z założenia zdradza wykroczenie poza normę. Uczucie to ma charakter fantazmatyczny, gdyż adresat piosenki nie jest w stanie jej usłyszeć, w utworze również pozostaje niemy. Jednak w wyznaniu nabiera ono wyjątkowego znaczenia, gdyż podmiot stwierdza, że wypełniła ona jego człowieczeństwo, jest największą radością życia. Monolog kończy się powtarzanym po wielokroć pytaniem do zmarłego, czy jest dziewczyną, czy chłopcem. Płeć obiektu westchnień, jasno określona na początku, staje się przedmiotem wątpliwości i domniemywań. Nieznany jest powód, dla którego pada pytanie. Być może metaforyczne ciało, nie należące do świata żywych, ale wciąż w nim uobecnione, było zbyt piękne albo zbyt ulotne, by nie spróbować go dookreślić, uchwycić i nabrać pewności. Żadna odpowiedź nie pada, a i żadna nie byłaby wystarczająca.

            Antony Hegarty nagrał również utwór z duetem CocoRosie, zatytułowanym Beautiful Boyz. To jedna z najbardziej tajemniczych i przejmujących piosenek, poruszających problemy tożsamości i szukania swojego miejsca w rzeczywistości.

 

Beautiful boyz

 

Antony :

Those, those beautiful boys  (x2)

 

Cocorosie :

Born illegitimately

To a whore, most likely

He became an orphan

Oh what a lovely orphan he was

Sent to the reformatory

Ten years old, was his first glory

Got caught stealing from a nun

Now his love story had begun

 

Thirty years he spent wandering

A devil's child with dove wings

He went to prison

In every country he set foot in

Oh how he loved prison

How awfully lovely was prison

 

Antony :

All those beautiful boys

Pimps and queens and criminal queers

All those beautiful boys

Tattoos of ships and tattoos of tears

 

Cocorosie :

His greatest love was executed

The pure romance was undisputed

Angelic hoodlums and holy ones

Angelic hoodlums and holy ones

 

Antony :

All those beautiful boys

Pimps and queens and criminal queers

All those beautiful boys

Tattoos of ships and tattoos of tears (bis

 

All those beautiful boys

Beautiful boys...

All those beautiful boys

Beautiful boys...

 

Those beautiful boys...

 

Zarówno tekst piosenki, jak i jej wykonanie są przejmujące. Pełen zachwytu, nieco dziecinny głos jednej z sióstr Casady z CocoRosie, a z drugiej strony drżący, prawie kobiecy wokal Antonego nadają wyjątkową, impresywną moc utworowi. Wrażeniowość jest jej sednem, gdyż nie można powiedzieć nic konkretnego o sytuacji lirycznej: ani kto jest jej bohaterem, ani co się przytrafiło jemu i jego największej miłości, ani kto nią był. Tajemnicą pozostają wspominani przez Antonego niczym w lamencie ci „piękni chłopcy, alfonsi, królowe i przestępczy odmieńcy” oraz powód dla którego wspominanie ich przepełnione jest tak ogromną nostalgią i żalem. Być może właśnie w tej melancholii jest sedno problemu queer. Jest on pytaniem, które na zawsze pozostaje bez odpowiedzi, a rezygnacją z udzielenia jej jest ceną wiecznej niepewności i odpowiedzialności, jaką się płaci za wolność.



[1]    Basiuk Tomasz, „Queerowanie” po polsku, [w:] Zeszyty gender studies nr 7, 2000, s. 29-36.

[2]    http://www.antonyandthejohnsons.friko.pl/queer.html

[3]    Mizielińska Joanna, Poza kategoriami... Kilka uwag na temat queer theory, [w:] Zeszyty gender studies nr 7, 2000, s. 6-15

[4]    Czurko Julian, Czy feministyczny punkt widzenia stanowi rozwiązanie kryzysu sztuki i krytyki artystycznej?, http://www.art2day.uni.lodz.pl/prace7.html

[5]    http://www.stalkingcat.net/

[6]    http://en.wikipedia.org/wiki/Antony_and_the_Johnsons

[7]    http://www.antonyandthejohnsons.friko.pl/diva.html

[8]    Krótkie filmy z przedstawień teatralnych oraz performance, wykonanego w Guggenheim Museum dostępne są na stronie internetowej http://www.youtube.com/

[9]    http://www.antonyandthejohnsons.friko.pl/tr2006.html