Image Hosted by ImageShack.us

Sekcja Sztuki Współczesnej Katedry Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego Home    -   Forum   -   Księga Gości   -   Kontakt
  O nas |Działalność |Realizacje |Projekty |Nasze pisanie |Wywiady  
   

Image Hosted by ImageShack.us

 
 
Absolwenci
Galeria
Linki
 
 
Nowości

Rozpoczął się rok akademicki 2006/2007. Mamy nadzieję, że i w tym roku uda nam się zrobić coś ciekawego. Zapraszamy !!

 
Nasze pisanie

 

Czy feministyczny punkt widzenia stanowi rozwiązanie

kryzysu sztuki i krytyki artystycznej?

Wstęp

XX wiek był okresem burzliwych zmian i przełomów dla kultury europejskiej. Na jego początku owoce wydały nastroje fin de siècle, gdy marzenia o wielkim przełomie i globalnej przemianie świata połączyły tych ludzi, którzy postanowili być awangardą kultury. Rewolucja Październikowa 1917 r. była dla wielu spełnieniem marzeń, namacalnym dowodem, że możliwe jest stworzenie nowego porządku dzięki wywrotowi, zniszczenie starego systemu i na jego gruzach realizowanie nowej wizji. Piękny sen o szklanych domach nie trwał jednak zbyt długo. W centrum Europy narodził się ruch nacjonalistyczno – rasistowski, który spełnił swoje aspiracje polityczny ściągając na świat koszmar II wojny światowej, na wschodzie zaś porewolucyjna Paruzja zamieniła się w imperium zła, pożerające miliony ofiar. Podczas gdy Europejczycy byli brutalnie budzeni ze swoich mrzonek, Ameryka borykała się ze swoimi problemami. Przez długi czas nie zaangażowana bezpośrednio w konflikty na Starym Kontynencie, rozwijała się i kwitła gospodarczo. Dopiero konflikt z Japonią i poniesione w związku z nim ogromne ofiary wstrząsnęły amerykańskim społeczeństwem. Reakcją była kompensacja krzywd, niezaspokojone łaknienie bezpieczeństwa, ładu i wygody. Wkrótce jednak kultura konsumpcyjna zaczęła pożerać swoich odbiorców. Po czasach wielkich ruchów wojennych przyszedł kryzys, kiedy wielkie systemy, ich wielkie opowieści i wizje runęły i rozpoczął się okres refleksji ponowoczesnej.

Sztuka oraz myśl krytyczna i estetyczna, jako ważne sfery kultury, również ulegały wszystkim wspomnianym przemianom. Podobnie artyści wielkiej Awangardy dążyli do odnowienia, rewitalizacji i redefinicji sztuki. Ich wizje artystyczne emanowały na całość kultury, zacierały granice, narastały aż stawały się holistyczne i uniwersalne. Późniejsze czasy, przyzwyczajane do ciągłej żądzy nowości, łaknęły totalnych systemów, wciąż gorzko się nimi rozczarowując. W końcu doszło do rozliczenia, w którym okazało się, że nie można już stworzyć nic nowego, że żadna metanarracja nie jest w stanie wprowadzić świata w idealny, fantazmatyczny stan. Systemy przepełniły się i pękały, ukazując ziejąca w nich próżnię i ujawniając totalizujący, opresyjny charakter. Z ich cienia zaczęło wychodzić Inne, wykluczone, któremu do tej pory odmawiano własnego jeżyka, któremu narzucano jak kaganiec przygotowaną wcześniej tożsamość. Zyskawszy głos, najpierw zażądało uczestnictwa w kulturze na równych prawach ze wszystkimi, potem zaś przyłączyło się do wspólnego budowania świata na starych ruinach. Z czasem Inne stało się propozycją rozwiązania kryzysu kultury, a wraz z nią pojawiły się pytania: na czym polega kryzys i gdzie należałoby szukać sposobów jego rozwiązania? czy system należy zastąpić systemem? czy dzisiaj w ogóle możliwe jest zbudowanie systemu?

Jedną z opcji, która zaangażowała się w tworzenie i rewitalizację kultury, jest myśl feministyczna. Wysuwa ona propozycję zażegnania problemów sztuki i krytyki artystycznej poprzez włączenie w nią kobiet, jako osób wyzwolonych z systemowego myślenia patriarchatu, używających własnego języka, wyrażającego niepowtarzalne, kobiece doświadczenie. W niniejszej pracy postaram się odnieść do tego postulatu feministycznego, wysuniętego m.in. przez niemiecką literaturoznawczynię, socjolog i filozofkę, Silvię Bovenschen[1]. Problem jest tak skomplikowany, jak skomplikowana jest kultura i okazać się może, że jedyna odpowiedzią jest powtórne zadanie sobie pytania i ciągła, powracająca próba odpowiedzenia na nie. Żeby dokonać próby znalezienia odpowiedzi, zarysuję konflikt między kulturą patriarchatu a feminizmem i na tle tego rozważę kryzys artystyczny oraz możliwości bądź niemożliwości zaradzenia mu

On

Krytyka feministyczna u swoich podstaw oparta jest na kontestacji kultury patriarchatu. System ten, nastawiony na interesy grupy, występującej z pozycji władzy, zmarginalizował tych, których zakwalifikował do grupy Innych, którymi się rządzi. Konsekwencją tego było uszczuplenie kultury o doświadczenie tej ogromnej grupy, która nie miała możliwości ani języka (który również budowany był przez wiedzę-władzę), by włączyć się do dyskursu z innej pozycji niż jako ofiara.

Zgodnie z refleksją feministyczną kultura zachodu oparta była na interesach mężczyzn, w których rękach skupiała się faktyczna władza, związana z wiedzą. Dzięki niej mężczyźni, jako osoby do tego przygotowane i przeznaczone, zajęli sfery polityki, nauki, władzy duchowej, czy sztuki. Zadania kobiet zamknięte zostały w sferze „spraw domowych”, których tajniki przekazywane były jako tradycja ustna, z matki na córkę. To rozdzielenie dwóch światów: męskiego, opartego na nauce, eksploracji, zdobywaniu i okiełznywaniu, oraz kobiecego, w którym liczy się tradycja, opieka domowym ogniskiem, wychowanie dzieci i stworzenie stabilnego zaplecza dla aktywnego mężczyzny, łączono z naturalnymi predyspozycjami płci. Oczywiście, mimo rozwoju cywilizacyjnego, władza patriarchalna utrzymała swoją pozycję, utrwalając system i zachowując narzędzia opresji.

W systemie patriarchalnym pojawiały się kobiety wybitne, które znalazły nisze dla swojej działalności, jednak zawsze polegało to na wpisaniu się w męską rolę. Żeby nie tracić stabilności, system pozwalał na pewne odejścia od normy, dopóki w grę wchodziła hybryda, przeszczepiona tożsamość, a nie buntowniczka. Stąd też o sztuce kobiet sprzed emancypacji nie zawsze można mówić jako o sztuce kobiecej, gdyż jej sednem było zafałszowanie, przyjęcie roli z wolnością wyboru ale z odgórnie wykreowanej alternatywy[2].

Ona

Zmiana w kondycji kobiet zaczęła się na początku XX wieku wraz z tzw. pierwszą falą feminizmu. Wtedy w Anglii i Stanach Zjednoczonych działały sufrażystki, publicznie walcząc o częściowe bądź pełne prawa wyborcze. Występowały w sposób zdecydowany i brutalny, a ich akcje często miały charakter prowokacji, spektakularnego poświęcenia, czy przemocy. Z czasem ich głos nabrał rangi, gdy podczas I wojny światowej zabrakło rąk do pracy i z przyczyn ekonomicznych kobiety stały się partnerkami w negocjacji, a nie tylko wykonawcą odgórnych rozporządzeń.

Druga fala feminizmu zaczęła się w latach ’60, a jej celem było budzenie świadomości kobiet. Po zdobyciu tożsamości politycznej, przyszła pora na identyfikację kulturową i społeczną. Walka toczyła się nie tylko o sprawy samych kobiet, w ramach walki o równouprawnienie między płciami wartością, stały się również prawa mężczyzn. Różne podejścia do pojęcia „równości”, tego czy należy znosić bariery, czy zaakceptować różnorodność dwóch lub więcej światów, oraz jakie są źródła nierówności, dały początek polifonii dyskursu feministycznego. Odcienie pojawiały się wraz z mnożeniem się osób, które się wypowiadały z głębi swojego doświadczenia. Zupełnie różne interesy kobiet czarnoskórych, marksistek czy lesbijek miały swoje miejsce i zasługiwały na uwagę.

Jednym z osiągnięć feminizmu było sformułowanie w latach ’80 teorii gender, która ujmowała płeć kulturową człowieka jako tożsamość dyskursywną, performatywną i negocjowaną[3]. Gender studies pozwoliły nie tylko na popularyzację tematyki kobiecej w środowiskach akademickich, ale stały się osią refleksji feministycznej i jej roszczeń wobec kultury. Skoro rola społeczna kobiety została jej narzucona, podobnie jak zewnętrznie wpojono jej pryzmat doświadczania swojej duchowości, cielesności, kobiecości i płciowości[4], to będąc świadomą dawnych ograniczeń, można spróbować dokonać ich redefinicji.

Podejście, które zostało usankcjonowane przez teorię gender, jest niezwykle istotne dla artystycznych wypowiedzi kobiet, zarówno w dziedzinie twórczości, jak i krytyki. Sztuka jest przestrzenią gdzie można swobodnie szukać nowych języków ekspresji. Kryzys sztuki, której zasady były tworzone przez patriarchalne środowisko artystów, stał się punktem wyjścia dla swobodnego rozwoju kobiet. Zasady klasyczne, wraz z ich kanonami i fetyszyzacją, rozpadły się już dzięki awangardzie. Sztuce, pozbawionej reguł a wspierającej się jedynie o zasadę elitarności i nowości, ostateczny cios zadał Marcel DuChamp, odbierając jej substancjalny aspekt i przenosząc w niepewną sferę koncepcji, oraz postmodernizm, negując wartość oryginalności. Wchodząc w dziedzinę sztuki artystki nie miały zatem bagażu zasad, który prekonstruowałby ich język. Nie musząc konkurować z mężczyznami na ich zasadach, swobodnie wypowiadały się w tradycyjnych technikach. Wzbogaciły także sztukę nie tylko o wytwory, które do tej pory klasyfikowano jako rzemiosło, choćby nawet artystyczne, czy rękodzielnictwo, ale również chętnie sięgały po nowe media i były w tej dziedzinie pionierkami. Porzucenie tożsamości Galatei, muzy – niewolnicy męskich fantazmatów[5], czy też artysty – kastrata, z początku kosztowało wykluczenie, wyśmianie i zmarginalizowanie. Z czasem jednak artystki poprzez świeżość i bezprecedensowość swojej sztuki, zyskały szacunek i swoje miejsce w kulturze.

Feministyczna krytyka artystyczna szła w parze z kobiecymi dokonaniami na arenie sztuki. Literatura pisana przez kobiety, gdy została wzbogacona o ich autentyczne doświadczenia, a nie tylko symulację męskiego narratora, zyskała swoją kobiecą płeć[6]. Z niej też wyrosła krytyka, której korzeni w literaturze można upatrywać w pamiętnikach. Zachowała ona żywotny, narracyjny i zaangażowany charakter, który cechował ten rodzaj kobiecego pisarstwa. Podczas gdy tradycyjna krytyka przeżywa kryzys związany z upadkiem i niemożnością zdefiniowania wartości estetycznych, feministki piszą z głębi doświadczenia i przeżycia. Zamiast totalnej wizji sztuki, odbiorca zapraszany jest do uczestnictwa w dyskursie, którego głos rozpisuje się przed nim jako tekst – ciało.

Należy teraz wrócić do podstawowego pytania: czy punkt widzenie feminizmu jest rozwiązaniem kryzysu sztuki i krytyki artystycznej? Jak łatwo zauważyć, pytanie to ma drugie dno, jako że feminizm jest zjawiskiem nie dość że hybrydycznym, to jeszcze o zacierających się granicach. Można pokusić się o odpowiedź biorąc pod uwagę wąską definicję feminizmu, czyli zainteresowanie kwestią kobiet i kobiecości. Niewątpliwie w tej dziedzinie dużo już zrobiono, a jeszcze więcej dróg czeka na stworzenie. Chodź wypowiada się coraz więcej artystek i krytyczek, ich liczba nadal nie jest proporcjonalna do potencjału, a twórczość większości wciąż próbuje wydostać się ze strefy „szuflady” do chłonnego świata sztuki. Nie można popadać jednak w egzaltację, nadzieje pokładane w dorastającym dziecku kultury nie powstrzymają jego przejrzewania. Jednego obalonego systemu nie można zastąpić kolejnym bez oszukiwania siebie, gdyż mechanizmy jego rozpadu są aż nazbyt znane i zbyt chętnie wykorzystywane. Nie można się także zgodzić z tym, że sztuka będzie mogła poprzestać na kobiecym spojrzeniu, gdyż odbiera to głos mężczyznom, sugerując, że mogą oni mówić tylko językiem patriarchy, którego wypowiedź sprowadza się do banału.

Rozszerzenie tego ujęcia o nowy głos mężczyzny jest już znaczącym tropem. Skoro feministki osiągnęły część swoich celów, pora na emancypację mężczyzn. Tego rodzaju myślenie rozszerza pole funkcjonowania w sztuce na wciąż negocjowanych warunkach, jednak wciąż zamknięte jest w pułapce binarnego postrzegania rzeczywistości. Feminizm jest zjawiskiem wielogłosowym, co zabezpiecza go przed stworzeniem jednolitego systemu. Skoro więc nie możemy już mówić o jednej kobiecie kulturowej, podobnie można sądzić o mężczyźnie. Pojęcia te się rozbijają, mnożą, aż znajdują się w rejonach, gdy dyskursywny i performatywny gender rozmywa się, bądź jest świadomie zrzucany. Kiedy zanegowana zostaje tożsamość, rozpada się także i sztuka. Jej pojęcie odkrywa swoją „płciowość”, która może zostać zniesiona. W tej, zdawałoby się, pustej przestrzeni pojawia się miejsce, gdzie może wyrazić się Inne.

Inne

Jednym z osiągnięć feminizmu, a jednocześnie konsekwencją teorii gender jest teoria queer[7]. Jej powstanie jest także wynikiem wypowiedzi feministek lesbijek, a także homoseksualistów i osób, które wśród różnych odcieni transgresji odmówiły przyjmowania na siebie brzemienia jakiejkolwiek kategorii. Queer w szerokim ujęciu znosi wszelkie tożsamości jako konieczne i nieuniknione. Pozwala dowolnie się skonstruować: pod względem płciowym, rasowym, narodowym, itd., wyjść poza te kategorie, tworząc coś całkowicie nowego, bądź też poprzestając na negacji i zadowalając się nieokreślonością. Jest to teoria, bądź też metoda, zacierania granic, odmawiania definicji, zaakceptowania umowności i autoironii każdej wypowiedzi w kulturze. Nic nie jest takie, jakie jest.

Brak odgórnie narzuconej tożsamości dopuszcza do głosu wszystkich bez wyjątku. Każdy może zaznaczyć swoje niepowtarzalne i jednostkowe istnienie. Wszystko, co w systemie funkcjonowało jako Inne, ma możliwość wyrażenia się, szukania wspólnych mianowników, osi porozumienia, jednocześnie bezpiecznie i bezkonfliktowo je opuszczając.

Teoria queer ma doniosłe znaczenie także dla sztuki i to nie tylko w dziedzinie estetyki camp, czy transgresji. Zanegowanie tożsamości sztuki, a zatem zdefiniowania jej przez coś innego niż dany jej przejaw, definitywnie rozwiązuje jej kryzys. Skoro nie ma sztuki ani estetyki (jako zjawisk zewnętrznych, skonstruowanych i narzuconych), a pozostaje samo doświadczenie artystyczne bądź estetyczne (wyrażane przez podmiot, dla samego siebie), to nie ma także problemu.

Jest to propozycja dość śmiała, a w pewnych ujęciach nie do przyjęcia. Trzeba zaznaczyć, że jej celem nie jest cyniczne spojrzenie na kulturę, która jest postmodernistycznym symulakrum, ale świadome podejście do kwestii konstrukcji i performatywu. Pojęcie sztuki będzie obowiązywać, gdyż jest ono jedną w ważniejszych kategorii kultury i nadal będzie wyrażać wartości, najbardziej cenione przez społeczeństwo. Artyści i krytycy znający to oblicze sztuki, świadomie będą szukać sposobów ekspresji, nie znając żadnych granic (bo któżby miał je wznieść), bądź też równie świadomie będą uwodzić odbiorców, jeżeli ich celem będzie włączenie się w dyskurs. Ci zaś, którzy nadal będą wierzyć w powrót systemu, w próbach przywrócenia dawnych wielkich kategorii i wielkich narracji, ujawniać będą jego naiwność.

Julian Czurko


 

[1] Bovenschen Silvia, Czy istnieje estetyka kobieca?, [w:] Zmierzch estetyki – rzekomy czy autentyczny? t. I, red. S. Morawki, Czytelnik, Warszawa 1987

[2] Borkowska Grażyna, Metafora drożdży. Co to jest literatura/poezja kobieca, [w:] Ciało i tekst. Feminizm w literaturoznawstwie - antologia szkiców, red. A. Nasiłowska, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2001, s. 65 – 71

[3] por. Iwasiów Inga, Czego pragniemy – „Gender” wobec „sexu”, [w:] tejże, Gender dla średniozaawansowanych, W.A.B., Warszawa 2002

[4] por. de Beauvoir Simone, Kształtowanie się kobiety, [w:] tejże, Druga płeć, Jacek Santorski & Co, Warszawa 2003

[5] por. Jakubowska Agata, Kopciuszek-Galatea – kobieta jako dzieło sztuki, [w:], Siostry i ich Kopciuszek, red. E. Graczyk, M Graban-Pomirska, Uraeus, Gdynia 2002

[6] por. Cixous Helene, Śmiech meduzy, [w:] Teksty Drugie nr 4/5/6, 1993

[7] por. Mizielińska Joanna, Poza kategoriami... Kilka uwag na temat queer theory, [w:] Zeszyty gender studies nr 7, 2000

dalej>>>

 

 

 
 
 
O nas | Działalność | Realizacje | Projekty | Nasze pisanie | Wywiady
Copyright 2006 ®SSW    Home    -   Forum   -   Księga Gości   -   Kontakt   Template by Finerdesign.com

webadmin > Paulina Bocianowska > art2day@op.pl > 4850387