Image Hosted by ImageShack.us

Sekcja Sztuki Współczesnej Katedry Historii Sztuki Uniwersytetu Łódzkiego Home    -   Forum   -   Księga Gości   -   Kontakt
  O nas |Działalność |Realizacje |Projekty |Nasze pisanie |Wywiady  
   

Image Hosted by ImageShack.us

 
 
Absolwenci
Galeria
Linki
 
 
Nowości

Rozpoczął się rok akademicki 2006/2007. Mamy nadzieję, że i w tym roku uda nam się zrobić coś ciekawego. Zapraszamy !!

 
Wywiady
 

„ Nierozstrzygalność doświadczeń przestrzeni” 

 - Rozmowa z prof. Janem Berdyszakiem

 

 

Magdalena Brzozowska: O przestrzeni pisano już wiele. Była ona zawsze jednym z obszarów poszukiwań artystów, filozofów, teoretyków sztuki. Problem przestrzeni w sztuce jest dziś nadal aktualny. Zajmują się nim artyści, analizując przestrzeń jako wymiar nieskończoności.

Czym jest dla Pana przestrzeń?

   Prof. Jan Berdyszak: Przestrzeń jest bytem. Wychodząc od koncepcji Kanta na byt materialny i niematerialny; interesowało mnie to, co może zaistnieć pomiędzy określonymi już bytami. To, co jest pomiędzy stało się dla mnie bytem i jednocześnie przestrzenią. Przestrzeń jest dla mnie możliwością obserwacji relacji „pomiędzy” wartościami. Są to o relacje, których nie jesteśmy w stanie jednoznacznie zdefiniować, nie możemy ich sformułować, pozostają one nie o końca uchwytne. Wiemy tylko, ze one przychodzą do nas, i że to one nas określają.

M. B.: Jeżeli nie możemy określić tego co dzieje się „ pomiędzy” jednym a drugim, skąd wiemy że „coś” staje się tym- „międzywartością”, kiedy pojawia się przestrzeń? 

    J. B.: Na przykład rzeźbi Pani głowę w glinie. Nagle odcina Pani fragment z całości, bo wydaje się on nieistotny. Wtedy można spojrzeć na odrzucony fragment jak na nową wartość, jak na element sprawczy, który prowokuje nowe zespoły, intencje. Jednak my ich nie tworzymy, jedynie je wywołujemy; nowe wartości przychodzą same do nas. Międzywartości to przestrzeń, której nie jesteśmy stanie werbalnie zdefiniować. Możemy o niej „ wiedzieć” poprzez doznanie jej symptomów. Doznanie przestrzeni to jej doświadczenie. Doświadczamy jej, ale nie jesteśmy w stanie zdefiniować, pytamy o przestrzeń, lecz nie otrzymujemy odpowiedzi. Przestrzeń- ze względu na swoją złożoność- wypełnia wszystko; sama jest wiec pytaniem o siebie. Artysta stoi przed pytaniem, przed przestrzenią, nie mogąc jej ogarnąć może jedynie próbować doświadczać konkretności treści przestrzeni.

M.B.: W jaki sposób doświadcza Pan przestrzeni?

  J. B.: Doświadczenie przestrzeni jest dla mnie jednorazowością, która się obiektywizuje. Kiedy kończę jeden cykl, wydaje się ze zawarłem w nim jednorazową myśl, która funkcjonuje tylko w tej pracy. Jednak zaczynając prace nad drugim cyklem, okazuje się ze nic się nie kończy, ze myśl się spełnia, ale nie spełnia się, bo w drugim cyklu następuje naturalna realność zaistnienia stanu konkretnego, w którym następuje przenikanie doświadczenia przestrzeni tego z pierwszego cyklu z doznaniem jej w drugim cyklu. Każdy cykl jest innego rodzaju doświadczeniem przestrzeni, jest on dla mnie pewną intencją- podejrzewaniem możliwości intencji, która tkwi we mnie. Potem następują przybliżenia i oddalenia doświadczeń np: podczas pracy artystycznej następuje niemożliwość doświadczenia tego, co miałem, co zamierzyłem, ale powstaje zgoła coś innego: przychodzi możliwość doświadczenia zupełnie czegoś innego, czego się nie spodziewałem. Jednorazowość doświadczenia polega tu na tym, ze kończy się coś dla mnie wtedy, gdy doświadczenie przestrzeni staje się już tylko możliwością do zrealizowania. Doświadczenie przestrzeni w tym, co robię to jednocześnie możliwość i niemożliwość osiągnięcia nowych sensów i przesłań, to wielość intencji i uwarunkowań, których nie można ująć w żaden program. Doświadczając przestrzeni pytam o nią za każdym razem inaczej: jest to dla mnie wyczekiwanie na zaistnienie nieoczekiwanego; doświadczając przestrzeni zadaje pytanie o siebie, o moje istnienie między tym albo innym stanem.

 

M. B.: Doświadczenia przestrzeni prowadziły Pana początkowo do refleksji nad obrazem,

jego możliwościami integracji z otoczeniem ( „Kompozycje kół”; „ Koła podwójne”);

potem pojawił się w Pana twórczości problem Obrazu, jako jego Braku ( „ Modele”).

 

Jakie były założenia, koncepcje tych obrazów? Jaki zachodził stosunek między

obrazami a przestrzenią nieograniczoną?

 

   J. B.: Założeń programowych nie było. Nigdy nie zakładałem z góry programowości, ponieważ program to przedłużenie doktryny, postawy. Nie miałem, więc koncepcji Obrazu jako takiego, raczej coś powstawało i dopiero wtedy dobudowywałem do tego świadomość. Byłem ciekawy, co wyniknie z moich działań i dopiero wtedy studiowałem to, co zaistniało. Nie przewidziałem, jaki charakter będzie miał cykl „ Kół podwójnych”. Tworząc kolejne obrazy, zaskakiwały mnie nowe wyniki mojej pracy nad obrazem jako stanem prowokacji między-wartości. Również w pracy nad „Modelami” byłem daleki od deklaratywności. Moje zadanie ograniczyło się w tym przypadku do wycięcia otworu w obrazie. To była moja pierwotna intencja. Sprowokowałem nową wartość, której później już nie mogłem przewidzieć: to, co przyszło do mnie było poza moimi założeniami- Obraz jako Otwór na rzeczywistość zaczął ja wchłaniać i to właśnie było już poza moimi intencjami. Byłem zaskoczony.

     Obraz był dla mnie zawsze tylko środkiem do doświadczenia przestrzeni, niedefiniowalnej. Bo on sam w sobie nie był ważny, lecz istotne było to, co mógł on potencjalnie osiągnąć, jakie stany mógł on wywołać. Obraz reprezentował pewna moją intencję, dawał możliwości wielości jego odczytań, ale również wchodził w relacje z przestrzenią jako nie definiowalnym bytem i jego czasem. Stawałem się jedynie obserwatorem tych związków, gdzie moja rola ograniczyła się do takiej czy innej intencji, np. przez powieszenie obrazu na innej ścianie. Rezultat tych działań był różny: obraz, tzn. otwór obrazu wchłaniał przestrzeń ściany lub innego podłoża za każdym razem w innym czasie. Innym razem obraz był światłem, funkcjonował wówczas już w przestrzeni nieograniczonej i w czasie przyszłym zatrzymanym. Obraz był otoczony przez rzeczywistość i jednocześnie stawał się sam otoczeniem.

 

M. B.: Czy można, zatem w odniesieniu do Pana twórczości mówić o istnieniu Obrazu, jako Obiektu?; przecież podział na dzieło i ramę- parergon, na jego wnętrze i otoczenie zanikł. I nie jest chyba możliwe oddzielenie dzieła od sfery poza nim?

 

 

   J. B.: Myślę, że jeśli można mówić o Obrazie jako o Obiekcie- Obrazie to tylko w zakresie materialności środków, jakich używam, środków, które są reprezentatywne dla dziedziny, w jakiej tworzyłem. np. malarstwa. Nie interesowało mnie nigdy tworzenie „ obrazu dla obrazu”, obrazu jako obiektu interpretacji, wrażeń itd. Obraz- materia były dla mnie jedynie prowokacją symptomów, stanów, nowych sytuacji, dlatego podział na dzieło i jego ramę jest, nieuzasadniony, bo „ obrazem” stawała się sama rama, innym razem obiekt dematerializował się – był poruszoną projekcją światła, charakteryzował się, więc niemożliwością uchwycenia jego kształtu; był, więc wszędzie i nigdzie.

 

 

M. B.: Czy zatem można mówić w odniesieniu do Pana twórczości w ogóle o granicy między formą rzeźby a formą obrazu? Czy o obrazach „ Modele”    można mówić jak o rzeźbach, czy rzeźby „ Podłogowe Passe- par – tout” można postrzegać jako obrazy?

 

      J. B.: Granicy takiej nie ma. Wszystkie formy w mojej sztuce są względne; ich relatywność zależy od celu, jaki mnie interesował. Zarówno w „ Modelach” jak i w cyklu „ Passe- par- tout” najistotniejsze znaczenie miało ukazanie przestrzeni jako miejsca, jako pustego. I większego znaczenia dla mnie nie miało to czy jest to obraz czy rzeźba. Celem była dla mnie przestrzeń, natomiast forma obrazu (blejtramu), czy realizacje w formie rzeźby tylko środkiem. Jest to pewna otwartość tego, co robię.

      Otwartość wobec całej sztuki wyniosłem, juz z lat dziecięcych; ojciec mój był rzeźbiarzem i miał liczne kontakty z artystami. W naszym domu spotykały się, więc różne osobowości ze świata sztuki. Dlatego wychowanie w środowisku nie jednej dziedziny ukształtowało mój cały stosunek później wobec rzeczywistości.

 

 

 

M. B.: Jednak są w Pana twórczości takie utwory, które są rzeźbami: stanowią je realizacje w metalu z l. 60 – tych „ Rysowane”, później powstają „Przezroczyste”, „Belki”; instalacje świetlne z końca lat 90- tych. Na czym polegał proces „ doświadczania przestrzeni” w rzeźbie?

        

    J. B.: Do rzeźby podszedłem odwrotnie, nietradycyjnie. Odrzuciłem to, co było podstawą rzeźby- bryłę. Bryła jest zdeterminowaną przestrzenią, izoluje się od otoczenia, jest forma „ zamkniętą”. W „ Rysowanych” podjąłem jedna z pierwszych prób rozprawienia się z tradycją: bryłę- masę rzeźbiarską zamieniłem na gęstość. Struktury „otwierały” się na przestrzeń i zagęszczały się. Inna gęstość była widoczna z każdej strony. Z różnych punktów widzenia rzeźba inaczej integrowała się z przestrzenią; była otwarta, przenikała się z nią. Potem interesowało mnie pokazanie przechodzenia iluzji gęstości jednocześnie w iluzję ciemności: rzeźba stawała się niemożliwa do jednoznacznego jej zobaczenia, bo przez zagęszczenie elementów uzyskałem taką ciemność, że właśnie „ niewidzenie” stało się istotniejsze od postrzegania. I to było właśnie rozprawienie się z tradycją: rzeźba była ciemnością, rzeźba stawała się niedostrzegalnym bytem. Zakwestionowałem to, co było właściwe dla tradycji rzeźby- jej oglądalność. Problem przezroczystości pojawił się razem z niedostępnością w rzeźbie, czyli pokazaniem czegoś z jednoczesną niemożliwością doświadczenia tego. Wykorzystałem do tego celu szkło, jako materię niepewną, która przez jej zwielokrotnienie budowała kolejny problem: niewidoczności granicy między tym, co jest a tym, czego nie ma; miedzy tym, co widzę a czego nie widzę. Doświadczanie przestrzeni poprzez jej niepewność, niedostępność czy tylko widoczność wykorzystywałem również w dalszych pracach. Doświadczałem w ten sposób całej skali problemu przestrzeni: od materialności form rzeźbiarskich do ich dematerializacji.

 

M.B.: ...a jaką rolę pełni barwa w Pańskich koncepcjach przestrzenny? Jest ona ważnym składnikiem wielu realizacji: pojawia się jako nieestetyczny środek wyrazu w „ Kołach podwójnych” potem występuje jako ważny element w pracach z cyklu „ Opadłe Passe – par- tout” czy „ Oniryczne Passe- par- tout”.

 

     J. B.: Barwa jest kompletna, tzn. jej właściwości są na tyle organiczne, że jest ona sama w sobie jest iluzją nie musi, więc jej tworzyć w obrazie. W moich obrazach nie pełniła ona funkcji estetycznych, lecz była zawsze środkiem do wyznaczonego celu. W początkowym okresie służyła ona podkreśleniu relacji obrazu z przestrzenią ściany lub w ogóle z przestrzenią, później jej rola zanikła: zamiast koloru pojawił się jego brak, czyli miejsce w obrazie, które można zdefiniować jako „ coś” co stało się           „ niczym”, pustym.

      W „ Passe- par- tout” pojawia się kolor, ale jako przypadek. Użycie koloru zależało, więc od przypadku, który wynikał z tego, że przed malowaniem losowałem. W ten sposób przypadek wykluczał jakąkolwiek możliwość „estetycznego” dobierania koloru przeze mnie.

 

M.B.: Jednak w „ Powłokach” pojawia się najczęściej kolor czerwony. Czy jego zastosowanie również jest przypadkowe, czy jest ono zamierzone; czy użycie barwy czerwonej wynika z chęci podkreślenia treści w nich zawartych?

 

    J. B.: Powłoki stanowią nowe wartości w mojej sztuce. Ich bardzo agresywna kolorystyka wydobywała to, co dla nich właściwe: nierozstrzygalność i niekompletność. Nie posiadały one żadnego stanu konkretnego, ale jednocześnie posiadały formę. Nie były one właściwością czegokolwiek- stawały się stanami bezwłaściwości. Ich funkcja pozostaje nierozstrzygalna: mogą być czymś nieokreślonym przez swoje porzucenie, ale też mogą być możliwością potencjalną dla użytecznego nazwanego i pożytecznego bez nazwania. Kolorystyka czerwona „Powłok” pobudza nas do postrzegania zjawisk, istniejących poza nimi. Skłania nas do ciągłego szukania w nich odmiennych sensów ich potencjalnego zaistnienia...po, przed, lub zamiast.

 

           M. B.: Czy w Pana twórczości istnieją wątki symboliczne?

 

     J. B.: Nie. Moja twórczość niczego nie symbolizuje. Symbol jest leksykalnie ujęty; mnie natomiast interesuje znakowość, tzn. ujęcie treści w pewien znak. Znak zawiera wątki ironiczne czy metafizyczne. Takie ujęcie znaku wykorzystałem m.in. w cyklu „ Stany moralności”. Wybrałem do niego elementy z potoczności, które są symbolami, ale jednocześnie nie mogą przestać być znakami o charakterze istnieniowym. Ziemia, kamień, chleb, drewno- to są znaki zawierające głębokie treści. Treści te związanie są z odwiecznym pytaniem o istnienie człowieka i sens podejmowanych przez niego wyborów moralnych.

     Zagadnień etycznych dotyczy też „Drabina”, którą realizowałem w kilku wersjach. Jedna z nich polegała na skonstruowaniu drabiny z drewna, w dolnej części; natomiast w górnej ze szkła. Drabina – rzecz wzięta z potoczności, reprezentowała oczywistość, którą tak naprawdę była tylko pozornością-czyli niemożliwością zrealizowania zamiaru: wejścia na drabinę. Ostatecznie pozostawała, więc nierozstrzygalność takiego czy innego stanu. Uczyniony znak w postaci drabiny, rekonstruował treści nie tylko te odnoszące się do uniwersalnych zagadnień, ale też te, które wymuszają pewną aktywność widza, jego pytań i braku odpowiedzi.

 

M.B.: W latach 70- tych powstał „ Ramy Wschodu”. W utworach tych ważnym elementem jest puste pole wewnątrz obrazu. Symbolizuje ono przestrzeń, w której zawiera się znaczenie świata. Tak pojęta przestrzeń stanowi pewną formę bytu – otworu, sakralizowanego przez sam fakt odizolowania go od pozostałych elementów obrazu. Aby zrozumieć znaczenie świata, trzeba patrzeć poza niego. Założenia te bliskie są filozoficznej myśli hinduskiej i chińskiej.

 

Stanowią one interesujący przykład interpretacji Pana twórczości w kręgu myśli dalekowschodniej. Jakie są inne związki Pana sztuki ze Wschodnim systemem wartości?

 

            J. B.: Filozofia hinduska jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ nie ma w niej podziału

             na analizę i syntezę. Nie ma więc odpowiedzi na pytanie. Są tylko myśli.

             „Ramy Wschodu” to wyraz moich myśli w stosunku do założeń filozofii i religii

              hinduskiej czy chińskiej wobec przestrzeni. Pusty otwór w tych hemigrafiach to,

                                            

             iluzja niekonkretna, przestrzeń ale też i zmysłowość.

             

               Zmysłowość jest częścią naszego poznania.

 

             Pojawia się ona również w „ Miejscach rezerwowanych”; tutaj oddziaływanie

 

  barwy na nasze zmysły.

 

M.B.: Niektóre z pośród Pana dzieł maja charakter efemeryczny. Wówczas rzeźbę tworzy ciemność, półmrok, gęstość, natomiast malarstwo zastępuje „ żywa” przestrzeń. Są to nowe wartości, które są zaprzeczeniem tradycyjnie rozumianych pojęć obrazu i rzeźby. Nietradycyjny staje się wówczas odbiór tych dzieł.

 

  Jaką rolę przypisuje Pan w swojej sztuce odbiorcy?

 

    J.B. Odbiorcą jestem ja. Jednak zdaję sobie z tego, że inni mogą zobaczyć, to, czego ja nie widzę, dlatego uważam, że jest to istotną wartością. Otwartość mojej sztuki polega właśnie na tym, że widz wszystko może, tzn. w  kontakcie z moimi obiektami  staje się on użytkownikiem tylko własnych wyobrażeń. Dobrym przykładem mogą być moje działania efemeryczne. Widz staje się wówczas wcieleniem i reprezentantem efemeryczności. Bez niego nie wydarzy się nic, z nim natomiast może wydarzyć się wszystko. Konkret potencjalności nie zrealizuje się, jeśli nie pojawi się człowiek, który przez swoją aktywność umysłu go uruchomi. Może się ona pojawić tylko przez niekompletność, przez nieobecność- jest sprawcza dla reszty. Z nieobecności powstaje kolejny wymiar dzieła. Proces ten dobrze pokazują moje „ Reinstalacje fotograficzne”. W negatywach zdjęć wycinam „ otwór”- puste miejsce. Takie działanie staje się możliwością kolejnego stanu narracji, które przez swoją pustkę umożliwia osiągnięcie głębi doznań. Nieobecność skłania właśnie do poszukiwania obecności- dla każdego z nas jest to inny rodzaj doświadczenia.

 

                                                                                     rozmawiała Magdalena Brzozowska

 

 

 

dalej>>>

 

 
 
 
O nas | Działalność | Realizacje | Projekty | Nasze pisanie | Wywiady
Copyright 2006 ®SSW    Home    -   Forum   -   Księga Gości   -   Kontakt   Template by Finerdesign.com

webadmin > Paulina Bocianowska > art2day@op.pl > 4850387